sobota, 30 listopada 2013

Matka animatorka

Jak już pisałam byłam na kursie na animatora. Przeżycie fantastyczne(uwielbiam szkolenia), przypadkiem zdjęcia usunęłam z karty, trzeba czekać aż wrzucą na stronę...
Czego się nauczyłam?
Jak robić duże bańki mydlane.
Jak malować buźki.
Jak robić fajne rzeczy z długich balonów.
Poznałam także nowe zabawy grupowe.
Jak i wiele ciekawych rzeczy na temat pracy z grupą i dziećmi. Jestem bardzo zadowolona :D
I jakby nie patrzeć animator ze mnie teraz pełną parą! Przyda mi się to, oj przyda. :)


Jeszcze trochę zakupowo.

Jako, że przydał by się Krzysiowi jakiś sprzęt terenowy w którym picie by nie przymarzało, że o jedzeniu nie wspomnę, myślę o zakupie takich o to rzeczy:

1. Lunch box piesek.
Wygląda interesująco. Jest dosyć duży, co pozwala na zmieszczenie sporej ilości jedzonka, a także utrzymuje temperaturę w środku. Idealny o każdej porze roku. Ciekawy, poręczny i ta przypinka genialna!

 2. Niekapek i butelka z rurką(termiczny)
Cudeńko. Ekstra na każdą porę roku. Dobry dla malucha i starszaka. Można powiedzieć, że rośnie z dzieckiem. Podoba mi się ten zielony i pomarańczowy, choć fioletowy też niczego sobie.



Zastanawiam się też nad jakimś dużym kocem dla Krzysia z microfibry. Młody uwielbia te futerkowe kocyki. Można powiedzieć, że jest ich maniakiem ;)
Ze swoimi małymi chodzi i przytula je. Jak kiedyś jeden z nich prałam i zobaczył go w pralce to był lament okropny. I nikt obcy nie może ich dotykać, ,,swoi" zresztą też nie zawsze. :D

Nominacja Liebster Bloger Award


Nominację dostałam od Violianki. Dziękuję bardzo :)

Pytania:


1. Jaką nazwę nosi Twój blog i dlaczego akurat tę?
 Makuszkowo. Dlaczego? Długo zastanawiałam się nad nazwą. Ale słowo makuszek ma dla mnie szczególną wartość. Gdy nasz syn się urodził, jedna z babć chciała wysłać nam smsa z życzeniami. Ale jej słownik w telefonie nie uznawał ani słowa maluszek, ani maleństwo, wychodziło jej makuszek. Wysłała więc życzenia z makuszkiem. I tak zostało.
2. Opisz co masz w tym momencie na sobie i w jakiej jesteś pozycji.
He he, ubrania. Jestem na wpół leżąco.
3. Czy komputer jest Twoim największym wrogiem?
Nie
4. Dziecko przeszkadza - jak reagujesz?
Zostawiam wszystko i idę sprawdzić czego potrzebuje. Może akurat chce się pobawić.
5. W czym jesteś mistrzem?
Chyba nie ma tego czegoś. 
6. Gdyby można było zadać pytanie, na które na pewno padła by prawdziwa odpowiedź, o co byś zapytał/a?
Nie wiem.
7. Jak długo myjesz rano zęby?
Nie myję ich z zegarkiem w ręku.
8. Twoje ulubione śniadanie to?
Kanapki z wiosennym twarożkiem ;)
9. Do jakiego momentu w życiu byś się cofnęła/cofnął choć na 5 minut, na chwilę?
Do momentu kiedy pierwszy raz przytuliłam swoje dziecko.
10. Za kim tęsknisz?
Za ludźmi którzy już nigdy nie wrócą.
11. Czy wkładasz buty, czy ubierasz je?
Raczej wkładam.
Do zabawy zapraszam:
http://mama-kubusia.blogspot.com/
http://rodzinkazinnegoswiata.blogspot.com/
http://www.hafija.pl/
http://kroltheo.blogspot.com/
http://islandofflove.blogspot.com/
http://dzieciowo-nam.blogspot.com/
http://blaneczkowo.blogspot.com/
http://mama-granda.blogspot.com/
http://notosruu.blogspot.com/

Moje pytania:
1. Czym jest dla Ciebie Twój blog?
2. Ile czasu poświęcasz na zabawy ze swoim dzieckiem?
3. Jak wspominasz swój poród?
4. Gdybyś mogła co zmieniła byś w swoim życiu?
5. Jakie jest Twoje skryte marzenie?
6. Co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze?
7. Ile robisz dziennie pieszo kilometrów?
8. Czego nie lubisz zrobić?
9. Gdybyś mogła zmienić swoje imię jak byś się dziś nazywała?
10. Wokół czego, lub kogo kręci się Twój świat?

piątek, 29 listopada 2013

Na szybko

Dziś na szybko, bo już padnięta jestem.
Wczoraj byłam na szkoleniu na animatora zabaw dla dzieci, także jestem animatorem z papierkiem :P
Fajnie było! Relacje zdam jak odeśpię trochę ;)
Dziś kończyłam i dopinałam na ostatni guzik prezent mikołajkowo-wymiankowy dla Violianki i Hanusi :D Ufff... Pewnie jutro pójdzie w świat :D
Muszę przyznać, że ten prezent rozbudził we mnie chęci rękodzielnicze. Kto by pomyślał, że mnie kiedyś jeszcze weźmie.
Ps. Mówiłam już, że uwielbiam robić prezenty?

Dobranoc.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Wspomnienia porodu

Malutki dziś wcześnie padł. Matka zaś bierze się za dalsze tworzenie jednego z prezentów dla dziewczyn. Czas ucieka, trzeba się sprężać :D

Dziś będzie o porodzie.
Natchnęło mnie po ostatnich rozmowach z bratową, która jest świeżo po. :)

Ciąża była w miarę. Obyło się bez wymiotów. Mdłości było niewiele. Nogi puchły czasami. To co było męczące to skurcze pod koniec ciąży, przez ostatni miesiąc. Były bolesne i nieprzyjemne. Budziły mnie o 2.00 i trzymały do 4.00 i tak co noc. Spałam więc przeważnie za dnia. W nocy siedziałam ze stoperem w ręku. Dwa razy byłam w szpitalu, ale nic na te moje skurcze nie działało. Nawet bardzo silne leki.
Musiałam leżeć i trwać do końca. Leżałam więc.
Pamiętam, że tamtej nocy ciężko było mi zasnąć. A gdy już przysnęłam przyśniło mi się że urodziłam pięknego syneczka z bujną, czarną czupryną i zeszło się bardzo dużo ludzi. Obudziłam się i wiedziałam już że rodzę. Skurcze się nasilały. Teraz się z tego śmiejemy, ale teść mówił, że mogę rodzić kiedy chcę, tylko akurat nie tego dnia, bo miał ważne spotkanie. Mały jednak chciał dziadkowi zrobić na złość chyba i postanowił wyjść. Była sobota 15 września 2012 roku. Koło 9.00 byliśmy w szpitalu. 2 cm rozwarcia, zastrzyk na przyspieszenie rozwierania się szyjki i pod prysznic. Dużo chodziłam potem co bardzo pomagało. Później dostaliśmy swój pokój, przebito wody i dostałam kolejny zastrzyk, wysłano na piłkę pod prysznic. Tego bólu nie zapomnę. Miałam ochotę rozwalić prysznic o ścianę :P Dziś wiem, że miałam już wtedy parte. Zdenerwowałam się i skurcze zaczęły słabnąć. Pamiętam, że świadomość, że mogę dostać znieczulenie, wystarczyła za nie ;)
Potem oxy, po którym nie mogłam leżeć na łóżku. Obniżanie małego na kucki. I w końcu pozwolili mi przeć. po 2 skurczach, dostałam malucha na brzuch :) Urodził się o 18.45 i ważył 3440g, mierzył 53 cm. Był taki jaki wyśnił mi się w moim śnie. Cudo. Nigdy nie zapomnę tych pierwszych chwil razem. A ból? Dla takiego skarbu, ból jest niczym. Miłość madczyna jest najpiękniejszą rzeczą jaka mi się w życiu przytrafiła.




Poród wspominam dobrze, choć wielu mówi, że się nieźle nacierpiałam. Dla mnie to było najpiękniejsze przeżycie, na które tak długo czekałam..

Kolejne pozycje do kupienia

Tym razem będzie o moich nowych miłościach dzieciowych i weekendzie Makuszka bez mamy.

Otóż jako, że matka kolejny weekend koczowała na uczelni, próbując wbić do swej mózgownicy jeszcze, choć trochę wiedzy, a dziś(jak to bywa z naszym PKP) musiała czekać na pociąg całe dwie godziny, zabunkrowała się w empiku i zginęła w swych nowych miłościach.

Po pierwsze: 

Cudo! Książka których powinno w dzisiejszych czasach być więcej.
Mnie osobiście wzruszyła do łez. Opowiada o losach dwóch niedźwiedzi. Taty i synka. Ten większy mówi mniejszemu, że żeby dzień był szczęśliwy, należy przytulać. Synek więc zachęca by przytulali różne zwierzęta. Wspaniała! Więcej zdradzać nie będę. Odsyłam do czytania z maluszkami. ;)

Po drugie:

Książka o bliźniakach i zarazem rozwoju maluszków w brzuchu mamy. Idealna dla mojego Krzysia kiedy w maminym brzuszku zagości nowy lokator. Piękne ilustracje! Dobra dla rodziców, którzy nie wiedzą jak rozmawiać i tłumaczyć dziecku skąd się biorą dzieci.
Od razu polecam jeszcze jedną książkę o podobnej tematyce, którą kocham od dawna ;) Wszystko w niej jest bardzo przystępnie wyjaśnione ;)

Po trzecie:

Książeczka o różnicach między chłopcami, a dziewczynkami. Komicznie i ciekawie przedstawiona sytuacja, do tego łamie stereotypy kobiety i mężczyzny. Dla mnie bomba! Na pewno zagości na naszej półce jak mały będzie większy.

Po czwarte:

Gdy już zanudzałam się całkowicie na dworcu i poszłam do małej księgarenki znalazłam największe cudo świata! I nawet nie zastanawiałam się nawet przez chwilę czy kupić, czy nie. Moje dziecko kocha karty wszelkiego rodzaju, a te są piękne, kolorowe, z ładnymi obrazkami, dwustronne i przede wszystkim można się nimi bawić na różne sposoby. Są dobre dla mniejszych zuchów i starszaków. Do tego podoba mi się, że mają spory format, a także są twardsze od standardowych kart.
Makuszkowi też się spodobały! Z czego matka jeszcze bardziej się cieszy :D Najpierw bawiliśmy się w nazywanie tego co Krzyś zna, później w szukanie autek. Pokazywałam mu obrazki i pytałam czy tu jest auto. Odpowiadał, że nie do póki go nie było, a jak już znaleźliśmy kolejne do kolekcji to była wielka radość. Później szukaliśmy zwierzątek, co też go zachwycało :D
Ach... i powtarza z nimi błyskawicznie! Co z książeczkami mu szło opornie :)
A oto one!





Jest jeszcze jedno takie pudełko z kartami, które także u nas zagości.

Jeszcze weekendowo. Malutki wydawało by się, nie zatęsknił za mamą. Nie było jak zawsze przytulasów i pisków. Był za to popis chodzenia po schodach. Wchodzenia przodem i tyłem i podobnego schodzenia. Później już mama z oczu zniknąć za bardzo nie mogła. Jednak tęsknił. Po niedługim czasie widać było, że zmęczony. Zrobiłam kaszę, dałam, wypił i przysypiał już przytulony. Nagle zryw i jednak spał nie będzie. Mam wrażenie, że chciał mi wszystko pokazać, wybawić się ze mną za ten stracony czas rozłąkowy. Jakby chciał zatrzymać chwilę jak najdłużej. W końcu wyciszyłam go zabawą w cienie już w łóżku(zawsze działa). Odwrócił się pupką, nastawiając plecki do smyrania. Po miziałam, po głaskałam po główce i zasnął w mgnieniu oka. W pół do północy. Normalnie spał by już o dziewiątej. Moje słoneczko! Kocham go nad życie!

Fotorelacja weekendowa:






niedziela, 24 listopada 2013

Święty Mikołaj po Makuszkowemu

Natchniona przez posta Blaneczkowej mamy, postanowiłam napisać jak u nas wyglądać będzie akcja- dziecko kontra mikołaj.

Nie mam zamiaru czarować, ani kłamać, a już tym bardziej widzieć zawód syna gdy dowie się jak naprawdę wygląda sprawa z Mikołajem.
 Przedstawię mu Św. Mikołaja jako człowieka, który żył dawno temu i pomagał potrzebującym roznosząc im prezenty. Opowiem, że teraz ludzie starają się być jego następcami, dlatego przebierają się w czerwone stroje i roznoszą prezenty. Chcę zaszczepić w nim chęć zostania takim Św. Mikołajem, pomagania innym, przyjemność z obdarowywania prezentami. Zachęcę by być nim nie tylko od Święta, ale przez cały rok. Będziemy robić wspólnie paczki, a potem je rozdawać, albo podkładać pod choinki. Oczywiście, zostawię magię i prezenty niespodzianki! Przecież nie zabiorę dziecku takiej frajdy :D
Myślę, że Święta są najlepszą okazją do tego by nauczyć dziecko dzielenia się z innymi.
Już nie mogę się doczekać takich bardziej świadomych Świąt, kiedy ten plan będzie mógł pójść w ruch! Tyle, że to pewnie dopiero w przyszłym roku.

Póki co matka nadal będzie mikołajem, a może raczej świąteczną Czarodziejką ;)


piątek, 22 listopada 2013

Narabiamy zaległości- czyli o wszystkim i o niczym

Odcięta od świata z powodu skończonego transferu, wracam z tęsknotą wielką do pisania.
Dziś trochę nadrabiamy zaległości. Będzie więc fotorelacja z naszych szaleństw, ale nie tylko.

Nagle okazało się, że Makuszek został bez kapci(nie licząc kapcio-skarpet), a niestety na naszej podłodze bez kapci się nie da(nad czym bardzo ubolewam bo dla mnie samej kapcie to zło największe, a co tu się dziecięciu dziwić). Kapcio-skarpety też na dłuższą metę nie dają rady. Wzięłam się więc za poszukiwania czegoś co zadowoli i moje stargane serce i dziecięcą nóżkę.
Przypadkiem trafiłam na firmę Afelo i chyba zaryzykuję. Kapciuchy wyglądają uroczo, do tego są tak pomiędzy kapcio-skarpetami, a zwykłymi kapciuszkami. Jak to nie wypali, to już chyba zacznę sama szyć Krzysiowi kapcie.
Oto mój wybór:

Jako, że mąż mój, a i tata Makuszka obchodził wczoraj urodziny. Skończył całe 16 lat + VAT. ;) Syn nasz zmalował dla niego piękny obraz w prezencie. ;)
Przy ostatnim malowaniu farbami, chciał ich namiętnie próbować. Tym razem dojrzał już chyba do tworzenia, bo zacięcie malował i pędzel nawet nie zbliżył się do buzi ;) Hura! Można zacząć to co matka lubi najbardziej. Zabawy plastyczne. Przed nami długa zima. Trzeba zaopatrzyć się w zapasy malarskie ;)
W związku z czym poszukuję takich pędzli, bo mimo, że zwykłymi młody daje radę jako tako, te ułatwiły by nam bardzo sprawę. Są idealne dla maluchów. Wiem bo nasze przedszkolaki mają taki w wyposażeniu i rządzi wśród tych młodszych.
I przede wszystkim bezpieczne nożyczki. Oczywiście także poszukiwane do kupienia dla zwykłego człowieka. Idealne bo maluchy które nie potrafią rozkładać nożyczek w tych nie muszą się wysilać ;) Do tego ostrze jest tak schowane, że paluszki są bezpieczne. Zresztą tną tylko kartki, z innymi materiałami raczej ciężko ;)
Czas na małego artystę:





W związku z tym, że nasze dziecię coraz więcej chce robić, czas najwyższy zainwestować w mały stolik i krzesełka.



Ostatni tydzień był intensywny. Matka w domu, także syn korzystał. Szaleństw nie było końca! A moje dzieciaki, tak Krzyś jak i ,,Mima"(nasza kotka) były w niebo wzięte :D
 Oto niektóre z nich:
Bujanki w prześcieradle ;)



Zabawy z szarym papierem:







Tak na koniec, Makuszkowo bierze udział w mikołajkowej wymiance blogowej. W związku z tym matka polka się spina i robi coś sama. Efekty pokażę jak paczka już dotrze do Violianki i Hanusi. :)
Uwielbiam takie akcje! Uwielbiam niespodzianki! Uwielbiam dawać prezenty! :D

Jeszcze tak z innej beczki. Matka tu chce działać, pręży się, kombinuje, a za plecami czai się praca licencjacka piszcząc do ucha, że coraz mniej czasu. Ja nie dam rady? Chyba pan promotor nie widział mnie jeszcze w akcji! Jak to mówi przysłowie makuszkowej mamy: wszystkiego można dokonać, trzeba tylko chcieć! Także czas działać, działać, działać!

Dobranoc!

sobota, 16 listopada 2013

Kurturarnie

Matka się dziś odchamiła i wraz ze swą niezawodną grupą ze studiów, na zajęciach wyruszyła na wystawę.
Ciekawa była niewykle. Lubię te nowoczesne, bo jest w nich więcej eksprasji i są mnie w stanie zaskoczyć, oczarować.


1) Domki z kart, do których można było wsadzić głowę i znaleźć się w świecie kolejno: diecka, nastolatka, dorosłego.



2) Film który przedstawiał płynącą wodę między skałami. Bardzo wciągający! Nie myślałam, że można się w tę wodę tak zanurzyć.

3) Komplet wypoczynkowy, na którym zalgłyśmy z koleżanką.

4) Obraz kobiety stworzony indywidualną techniką- arcydzieło!

5) Rzeźba załatwiającego się psa- niesamowita. Robiona z metalu, a tyle w niej precyzji.

6) Film z kropkami. I to oczekiwanie co one utworzą! Szaleństwo :)

I wiele innych. Te mi najbardziej przypadły go gustu. Ale ja z tych co muszą dotknąć, usłyszeć, zobaczyć żeby być w pełni zadowoloną, z doświadczania sztuki.
Aż mi się lepiej na duszy zrobiło. Tęskno mi było za taką formą spędzania czasu. Odpłynęłam na chwilę w tej galerii, w przekazie który niosły dzieła. W ich formie. Czasem i matka polka odchamić się w końcu musi.


Szczerze polecam! Można wybrać się całą rodziną. Myślę, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. ;)
Wystawa w naszym olsztyńskim Planetarium ;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka