poniedziałek, 24 listopada 2014

Magia Świąt

Odkąd jestem na diecie bez mlecznej, nasze życie wróciło do normy. Krzyś się wyciszył, od nowa wielbi siostrę, wczoraj w końcu odważył się wziąć ją tak naprawdę na ręce :) Widać, że jest już ok. Wszyscy spokojni to i on spokojny :)
Malutka jest teraz taka słodziutka i pogodna. Już mi serce nie pęka na samą myśl o wieczorach i porankach przepłakanych przez nią. Pięknie robi kupki, wygazowuje sie i brzuszek ją nie boli. Hihra się do wszystkich w koło, gada po swojemu i ćwiczy :)
przewraca się już z brzucha na plecy artystka, a ma dopiero 6 tygodni. Siłaczka po mamusi.
Jak ja kocham te moje szkraby!

Za oknem szaro buro, wczoraj łapaliśmy już pewnie ostatnie blaski jesieni. Idzie zima. Powietrze pachnie śniegiem, za oknem zimny porywisty wiatr ciągnie grube fałdy zimowych chmur. W moim sercu pachnie Świętami. Pierwszymi we czworo. Blogowa wymianka też zrobiła swoje. Poszukiwanie rzeczy do prezencików, wyciągnęłam znowu swoje nici, tworzę niespodziankę.
Rzeczy do kalendarza adwentowego dla Makuszka też czekają. Trzeba będzie poszyć sakieweczki na to. Jeszcze sprawę chrzcin ogarnąć, żeby były na Święta.
Tyle planów, tyle miłych chwil pod ciepłym kocem z dala od zawieruchy. Pierwsze prawdziwe wyjście na sanki. Zapach kruchych ciasteczek, lepienie pierogów. Ubieranie choinki. Czeka nas dużo pracy, a został już tylko miesiąc.

Odżywam i ja osobiście. W końcu mogę cieszyć się w pełni podwójnym macierzyństwem.


























wtorek, 18 listopada 2014

Uroki podwójnego macierzyństwa

U nas trochę szaro buro, ale myślę, że za chwilę wyjdziemy na prostą.
Myśka ma kolki i wygląda, że też skazę białkową, może w końcu dzięki temu że już wiem co jest grane, będzie lepiej.
Mamy kryzys na lini siostra-brat. Wiadomo, przy płaczącym, niespokojnym dzieciątku, cały dom pod denerwowany. Ale teraz już będzie lepiej. Krzyś czuje się zaniedbany i nie ma co ukrywać, że trochę jest. Ale nad tym też pracujemy. Wiem że będzie lepiej.
Kocham te moje szkraby nad życie i wiem że damy radę.

Choć bywa ciężko, jest dużo pięknych i niezapomnianych chwil i to je będziemy łapać :)
Czas tak szybko biegnie i za chwile się ulotnią.

Jesień gdzieś uleciała, nie zdążyliśmy się nią nacieszyć. W powietrzu już czuć zimę i pachnie śniegiem. Czekają nas prawdziwe wyprawy na sanki, pierwszy wspólny bałwan i iglo. Makuszek już pyta kiedy w końcu spadnie śnieg. Za chwilę Święta, malutka ma już 5 tygodni, a ja nie wiem kiedy to zleciało.
Niedawno leżałam na porodówce, a teraz Mysia już taka dziewuszka.

Makuszek taki rozgadany coraz bardziej. Pielucha tylko na noc. Kolekcjonuje z tatą resoraki ;) Wyciągneli lego i kolejkę. Ma w końcu swój pokoik, a i tak śpimy wszyscy razem. :D




































Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka