środa, 12 lutego 2014

Wiosna, wiosna ach to ty!

W każdym zakamarku czuć wiosnę :)
Za krzakiem.
Za iglakiem.
Pod kamieniem.
Na placu zabaw.
W środku kałuży.
W szedzie pachnie wiosną i tlenem. :)
Słonko przygrzewa i topi ostatnie kawałki zmarźnietego śniegu.
Ptaki, szalonym śpiewem zachęcaja do spacerów. Więc spacerujemy :)
W poniedziałek, pierwszy raz od dłuższego czasu byłam z Krzysiem na 2 godzinnym spacerze wózkiem. Jako, że wózek jest już na styk, a mój kawaler woli biegać, rzadko tak wychodzimy. Ale umówiliśmy się z ciocią Eweliną i Marcelkiem zwanym ,,Cici". Jako że akurat wypadła pora spania, to chłopcy dzielnie przespali długi spacer, a my zadowolone, bo czasem brakuje koleżanki do spaceru ;) Pogadały, pochodziły i wróciły zadowolone, chłopcy wyspani, szaleli potem szczerze uradowani :)

Dziś za to ponad 1,5 godziny szaleliśmy piechotką, synek dzielnie chodził, a może raczej biegał za rączkę i z Ciapkiem ;) Odwiedziliśmy także plac zabaw, wszystkie ślizgawki, huśtawki i inne zaliczone. Tak samo kałuże, które ostatnio są hitem :D
Po spacerze padł dotleniony i wykończony :)



Mama traktor :D




Wiosno zostań z nami :)

O nauczaniu domowym

Dziś trochę mojego małego malarza artysty...
... i czegoś co ostatnio obdziera mi sen z powiek. Mianowicie chodzi o nauczanie mego dziecięstwa. Ale najpierw przyjeniejsza część ;)

Jestem przed egzaminem z estetyki i teorii twórczości i stwierdzam, że twórcze to moje dziecię jest ;)










Teraz wrócę do nauczania. Bardziej lub mniej świadomi rodzice wiedzą jak polska szkoła wygląda. Ja wiem także jak powinna wyglądać i dostałam tego przed smak w naszym PP. Jak patrzę na pobliskie szkoły, sięgam pamięcią do własnych wspomnień, to płakać mi się chce i wiem, że zrobię wszystko, by moje dziecko miało lepiej niż ja. Zaznaczam, że od mojej nauki w szkole niewiele się zmieniło, nauczyciele w większości ci sami także nic nowego.

,,Edukacja domowa" te dwa słowa w polskiej rzeczywistości huczą jak szalone i przerażają. Ciągle słyszę te argumenty przeciw, że dziecko nie będzie miało kontaktu z rówieśnikami itp. Ale niby czemu? To, że nie chodzi do szkoły nie znaczy że zamknę je w czterech ścianach. Przecież będzie się socjalizować. Ma kuzynów, kolegów z podwórka. Wszystko jest realne gdy się chce.

Właśnie z tym chceniem to chyba najgorzej. Ale czy nie po to marzyłam o dziecięciu, o dużej rodzinie. By wziąść się w końcu w garść, zebrać w sobie i zrobić coś dla tych moich przyszłych małych ludków i Krzysia? Tak wiem, że łatwo nie będzie i tanio też nie i pewnie przyjdą chwile zwątpienia, czasem zniechęcenia.
 Znalazłam pięknego bloga. Kobieta, która go pisze napawa optymizmem, matka 6 dzieci daje radę, to ja nie dam?! Oczywiście, że tak! Jestem zdecydowana na 90% i szperam, szukam, czytam, myślę, jak to wszystko ogarnąć. Mamy jeszcze sporo czasu i dobrze, bo przynajmniej mogę się rzetelnie przygotować, przemyśleć osobiste za i przeciw. Ogarnąć dogłębnie sprawę, a nie na wariata. Ufff... Nakręciłam się solidnie. I oby ten mój zapał został ze mną do końca ;)




Myślę, że dla tej małej radości, warto :)

niedziela, 2 lutego 2014

Zabawowo- czyli sposoby na zimną zimę!

Żeby nie osiwieć przedwcześnie, bąków po kątach nie zbijać, nie obijać się o ściany i przede wszystkim nie zanudzić się jak mopsy na śmierć- cudujemy, oj cudujemy niesamowicie. :D

Oto nasze cuda- cuda wianki :D

Podziwiamy świat za oknem....
... bo ptaszki to zawsze ciekawy obiekt zimowych ochów i achów :D




Żeby jakoś wyładować energię niezmordowanego dzieciąstwa chodzimy po schodach, ganiamy się, skaczemy po łóżkach, mały skacze także z fotela na swoją poduchę sako. Szalona zabawa ;) Dla rodziców o stalowych nerwach.






Urządzamy także wojny poduszkowe :D



Chowamy się po kątach, żeby nas nuda nie znalazła ;)

...za łóżkiem...


...pod kocem...


...w skrzyni...


...niektórzy nawet w zupie ;P


Coś tam czytamy... Choć wypożyczona przez matkę książka z dziurami, raczej do tych mało czytających należy, ale ile frajdy przynosi :D









I to na co ciocia nina czeka najbardziej. Szalejemy z dziurawymi paskami papieru, które nam tata przywiózł  :D







Widzę w nich nie zmierzone możliwości :D I moje przedszkolki z nimi w akcji. Najlepsza zabawka świata, tak samo jak...


...ryż  ;)










Zabaw z ryżem można wymyślać tysiące, przesypywanie, wysypywanie, pisanie palcem po ryżu, chowanie i szukanie zwierzątek, może także zimą służyć za pewną formę piaskownicy(tyle, że z babkami z ryżu było by ciężko, chyba że się go ugotuje ;)). Jeszcze się ciągle zbieram do zobienia kolorowego ;)

Dobranoc :)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka