piątek, 13 lutego 2015

Styczniowe zaległości.

KADR 53\3




Miło gdy wszystko wraca do ,,normy" ;)
W końcu ustalił nam się stały tryb dnia i matka może nawet ugotować obiad, wstawić pranie i zmywarkę, ogarnąć teren JEDNEGO DNIA :D Hura! Wiadomo, nie zawsze jest tak kolorowo, bo moje Miśki miewają swoje humorki.
W domu cisza. Towarzystwo śpi. Matka polka delektuje się gorącym rosołem i chłonie każdą sekundę otaczającej ją ciszy. W głowie sto nie napisanych postów, które czekają, czekają i czekają. Jednak od kiedy maluch w końcu zaczęły chodzić spać o ludzkich porach i nie padamy z mężem od razu na pyski ze zmęczenia, delektujemy się sobą i spędzamy wieczory na przytulankach i oglądaniu ulubionych seriali. Obecnie na tapecie ,,W garniturach".

Dzieciaki nam rosną. Elenka wchodzi powoli w ubranka rozmiar 80, a przecież wczoraj dopiero skończyła 4 miesiące, Krzyś za to wyrasta nam z rozmiaru 110. Zmieniają się z dnia na dzień. Niunia to taka nasza śmieszka, co rano wita mnie cudownym uśmiechem i dzikim galopem w moją stronę. Siada już jak szalona, ciągle poluje na swoje stópencje i próbuje je konsumować ;) Czasem zastanawiam się czy to dziecko potrafi jeszcze płakać. Krzyś bardzo mało płakał, ale ona pobija już wszelkie rekordy. Od jakiegoś tygodnia mamy też już pierwszego zębola, w związku z tym Krzyś stwierdził, że Nenka może już wszystko jeść i ciągle próbuje ją czymś częstować, a to lizakiem, a to lodami, a to paluszkami :D Ona za to w niebo wzięta i pieje jak tylko się do niej zbliża. Rośnie nam mała kierowczyni. Przygląda się bratu jak bawi się autkami i sama też się nimi bawi, uwielbia kręcić kółka. Pracujemy nad piciem z kubka i super łapie już o co kaman, z jedzonkiem pierwszych rzeczy też. Byle do przodu. Pocieszka nasza. Uwielbiam kiedy wtula się we mnie kiedy ją usypiam spacerując z nią w ramionach po domu. Tak cudownie pachnie. Milutka.

Krzyś też nam dojrzał, coraz bardziej cieszy się z siostry, bawią się razem coraz fajniej. Miewa humorki jak na dwulatka przystało i na starszego brata, który długo był sam. Przeważnie gdy jest już zmęczony. Czasem mnie denerwuje jak nikt inny, ale tylko na chwilę, zaraz idę i go przepraszam, bo często przecież sama nie jestem super idealna. Jest najcudowniejszym i najbardziej wrażliwym chłopczykiem jakiego znam. Trzeba mu tylko pozwolić takim być.
Dużo się tulimy, widzę że teraz bardzo tego potrzebuje. Że chce być dopieszczany jak Elenka. Więc dopieszczam. I lubię ten stan kiedy jesteśmy sami, kiedy malutka śpi, a my mamy chwilę dla siebie. Wymyślamy wtedy super zabawy. I staramy się realizować te mniej drastyczne Krzysiastego ,,Pimisły". Łapie powoli angielskie słówka, zna już trochę kolorów i trochę liczy. Do tego ma super wyobraźnię. Gdy się bawi(zwłaszcza sam, lubię przysłuchiwać się jego rozmowom autek i paluszków, tym co tworzy w swojej małej główce). Wielki ukłon w stronę babci Romy, którą wszystkie wnuki ubóstwiają, za te jej zwariowane zabawy, które nauczyły mnie i moje dziecko bawić się i ćwiczyć wyobraźnię. Przykro mi tylko jak wiele osób w koło próbuje go zmieniać. Mimo, że jest takim super chłopaczkiem. Nie próbują poznać, a wtrącają się we wszystko co robi. Wystarczy tylko wejść w jego świat, dać się prowadzić jego wskazówkom, bawić się z nim i dać mu szansę bycia sobą. Nie krzyczeć, nie powtarzać jak mantry słowa ,,nie", które go drażni. Tłumaczyć, dawać inne rozwiązania, a gdy chce robić coś co jest nie ok, za proponować coś równie porywającego, albo dać jeszcze te 10 min zabawy. Rozmawiać jak z człowiekiem takim jak my, a nie tyranem, który chce nami rządzić. Da się z nim wszystko, wszystko rozumie, ale trzeba dać mu szansę.

Teraz dużo zdjęć. Zima iście wiosenna w tym roku ;)












































Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka