01:08

Kilka zabaw awaryjnych na deszczowe dni

Kilka zabaw awaryjnych na deszczowe dni

Witajcie!
Znacie to?
Za oknem szaroburo. W szyby łopocze deszcz, a pomiędzy drzewami świszczy wiatr. Od rana próbujesz ubrać drugą skarpetkę i zjeść śniadanie, ale w uszach średnio co dwie i pół minuty słychać dochodzące z pokoju obok: ,,Mamo spójrz, jest taka piękna pogoda. Idziemy na dwór?!". Gdy dyplomatycznie odpowiadasz, że przecież leje. I gdzie to dziecię najdroższe wypatrzyło tą piękną pogodę, odpowiada ci: ,,Mamo to pobaw się ze mną!"

I bawisz się, a noga marźnie. Brzuch zaś dopomina się swojej porannej racji żywieniowej. W głowie robisz szybki przegląd dostępnych środków, pożądanych przez dwie pary łapek i podrzucasz pomysł na zabawę. Podsuwasz potrzebne składniki i ulatniasz się do kuchni,  w pośpiechu wsuwając na zmarźniętą stopę skarpetkę.

Oto lista części naszych zabaw, które zawsze są skuteczne i zajmują dzieci na dość długi czas.

1. Klocki

Sprawdzają się idealnie. Mamy różne wersje. Drewniane, zwykłe plastikowe, duże mega bloks, malutkie piankowe, lego, magnetyczne. Dzieci wykorzystują je każdego dnia kilkadziesiąt razy, tworząc przeróżne budowle, pojazdy, gotując z nich itd.
Klocki zawsze ratują, nawet najbardziej beznadziejną sytuację. ;)













2. Układanki

Nasz kolejny hit! Maluchy uwielbiają układać puzzle. Im trudniejsze tym lepiej. Elenka lubi też swoje drewniane układanki. Może przy nich siedzieć godzinami.
















3. Kasza manna\mąka krupczatka

Fantastyczna do przygotowywania rączki do nauki pisania. Zrobiłam dzieciom plansze z kształtami i literkami do odrysowywania. zabawa na dobre pół godziny. Jak się znudzi, zawsze może posłużyć jako domowa piaskownica. ;)



\


4. Hydrożel

Dobre ćwiczenie małej motoryki. Podczas zabawy masują się paluszki. Maluchy uwielbiają przesypywać go do pojemników. Krzyś oczywiście wkracza również z cięższym sprzętem. Do tego skaczą lepiej niż kauczukowe, a przynajmniej nie ma obawy że zrobią dziurę w ekranie, albo zbiją szklankę. Gdy jakaś się zapodzieje, wysycha, kurcząc się i na pewno trafi w końcu do odkurzacza. ;)









5. Jak jesień- to kasztany!



Można je segregować, przesypywać z pojemnika do pojemnika, mieszać. U nas furorę robi wrzucanie ich do dziurki od wagonika .;) I oczywiście robienie najlepszej zupy kasztanowej.







6. Sklep

Tak, tak, mamy w domu sklep wielobranżowy. Można by prawie rzec- supermarket. Pan sprzedawca często zdziera z nas ostatni grosz, życząc sobie za małe autko 300 zł ;D W końcu interes musi się jakoś kręcić. Na szczęście ma bardzo dobry gust i zawsze trafia w punkt, gdy kupuję u niego prezent dla mojego synka. :D
  


 7. Rurka do dziurki

Ulubiona zabawka Elenki. Mamy podobnie zrobioną skrzynkę pocztową. Wystarczy stare pudełko, w którym robimy dopasowane dziurki i rurki, bądź karty. Godzina z głowy, a mówią że dwulatki nie potrafią usiedzieć chwili. ;)





 8. Kolorowanki

Misia ubóstwia, zwłaszcza te z małymi szczegółami. Trzeba jej przyznać że jest w tym bardzo dobra!






 9. Farby 

Najlepiej plakatowe, bądź akrylowe, które można wlać na paletę i mieszać kolory. Polecam jednak takie, które się łatwo zmywają i założenie ubrań ,,na dobicie".






  10. deska z gwoździami + gumki

Mężny skonstruował ją gdy Krzyś był mały i nadal cieszy się ogromnym zainteresowaniem u obojga. 



 11. Książeczki

Zawsze mają branie. Gdy widzę, że to nie przelewki, łzy się leją strumieniami, włosy drą z głowy, a ja ciągnę na resztkach sił i cierpliwości- proponuję książeczki. Jest to dobra przerwa i chwila spokoju dla nas wszystkich. Dzieci chętnie przystają na tą propozycję. W końcu nie ma to jak dobra opowieść.





  11. Robienie zdjęć

Które dziecko tego nie lubi?! Uchodzę za dobra ciotkę, bo zawsze pozwalam bawić się jedną z zabronionych rzeczy- APARATEM! Niesamowicie jest mieć okazję obejrzeć świat oczami dziecka. I  prawda jest taka, że robią naprawdę dobre zdjęcia! UWAGA! Zaleca się używania aparatów dziecio i żono odpornych(nasz jest wodo i wstrząso odporny, ma się nadal dobrze). ;)
Poniżej próbka możliwości mojego czterolatka.









 12. Domowe planetarium

Wystarczy rurka po ręcznikach papierowych, kartka papieru, mała latarka, taśma klejąca. Naklejamy papier na jeden koniec rurki, żeby przykrył dziurę. Wykałaczką robimy w kartce otworki. Gasimy światło, włączamy wsadzoną w rurkę latarkę i mamy gwiazdy. 
Dobra zabawa na długie jesienno-zimowe wieczory.







 Gdy poziom ,,mamozy" sięga zenitu, a frustracja dzieciaków i nas, wzrasta na wyżyny, mam w zanadrzu coś co zawsze działa. BAŃKI i BALONY. Warto mieć zapas na czarną godzinę. To coś co nigdy się nie nudzi.

Dobranoc.




























23:23

Deszczowe jesienne dni

Deszczowe jesienne dni

   Jeszcze przed chwilą łapaliśmy ostatnie ciepłe promyki lata. Żegnaliśmy stada odlatujących żurawi. Nieopodal domu, nad rzeką Pasłęką zbierają się całymi chmarami. Niesamowity widok. Wzbijają się do lotu i ruszają w długą podróż, ku cieplejszym krajom. 
   Tak to już u nas jest. Wiosną, kiedy słychać ich pierwsze okrzyki, ludzie się radują. To zwiastun ciepłych dni. Pierwszy, powitalny śpiew wiosny. Kiedy zaś lato chyli się ku końcowi, a całe stada tych magicznych ptaków szykują się do odlotu, gdzieś w ludzkich sercach rodzi się smutek. Pieśń pożegnalna. Zwiastun długich, zimnych dni...














Wraz z końcem lata dni stały się krótsze i coraz częściej wracamy z wędrówek o zmierzchu. Dzieci zachwycone świeceniem latarkami i obserwowaniem nocnego nieba. Ostatnio gwiazdy, planety i księżyc są u nas zdecydowanie na pierwszym miejscu. Tworzymy nawet swoje domowe planetarium, ale o tym i o innych zabawach na deszczowe dni, napiszę w następnym poście.










   Listopadowa pogoda(w tegorocznym październiku)pełną parą. Na dworze zimno i nieustannie od kilku dni siąpi deszcz(albo dla odmiany- leje ;)). Oczywiście ratujemy się czym się da i wymyślamy niezliczone zabawy, by jakoś przetrwać braki podwórkowych szaleństw. Mam nadzieję, że niebawem pogoda się poprawi i wróci piękna złota jesień, a wraz z nią długie spacery. 

To zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Napawa mnie energią i chęcią działania. To właśnie wtedy najbardziej czuję że żyję. :)
Nawet w takie dni jak dziś. Zakładam kalosze, ciepły płaszcz i szal. Ruszam przed siebie, łapiąc wiatr i kolory tęczy malowane na liściach.

Po powrocie najlepiej smakuje gorąca czekolada z piankami i pyszna zupa z kasztanów, ugotowana przez moje dzieci. ;) 
Ciekawe czy na wiosnę wyrosną nowe drzewa kasztanowe zasadzone przez Krzysia i dziadka Rysia... Rozmarzyłam się.


   W następnym poście jak już wcześniej wspominałam, opiszę nasze zabawy, dzięki którym dni nie ciągną się jak flaki z olejem, a maluchy jakoś dają radę z podwórkowymi wyjściami ograniczonymi do minimum.
Do usłyszenia!

00:39

Powrót

Powrót
Dawno nas nie było. Przyszła jesień, dzieci porosły, wracamy. Elenka za moment skończy 2 lata, Krzyś niedawno skończył 4. Patrzę na te stare zdjęcia z bloga i po raz setny zadaję sobie to samo pytanie- Kiedy tak porosły? ;)

Wracam z masą książeczek dla dzieciaczków. Z zabawkami wartymi uwagi, z zabawami na nadchodzące zimne dni. Miliard pomysłów w głowie.

Tęskniłam za gryzdaniem tu. :)

Jeszcze garść okruchów lata, na zachętę :)



















23:14

Powrót

Powrót
Wracam do pisania bloga. Pewnie trochę potrwa zanim tu ogarnę trochę i się na nowo zadomowię, ale wracam.



Copyright © 2016 . , Blogger